7 lat – tyle czasu kazał na siebie czekać od wydania ostatniego albumu Yoann Lemoine, tworzący pod pseudonimem Woodkid. Francuz o polskich korzeniach znany z reżyserii oraz komponowania postanowił ponownie o sobie dać znać po ciepłym przyjęciu płyty “The Golden Age”. Tym razem wraca w stylu, do którego nie zdążył jeszcze przyzwyczaić swoich słuchaczy. Oto moje odczucia po przesłuchaniu kolejnego rozdziału w karierze Woodkida o nazwie “S16“.

Płyta wpisująca się w ramy upływającego roku

Rok 2020 ze względu na swój przebieg można uznać za emocjonalny rollercoaster. Biorąc pod uwagę wydarzenia, którym przewodniczyła pandemia, można uznać nową płytę Woodkida za odpowiadającą im ścieżkę dźwiękową. Na próżno szukać tu radosnych momentów, ponieważ artysta przedstawia wizję przyszłości świata, którą nie wyobraża sobie w pozytywnym świetle. Bardziej jest to wizja pełna szarości, czerni opisana scenariuszem rodem z filmów fantasy.

S16” to album charakteryzujący się industrialnym brzmieniem. Sporo w nim surowych dźwięków, które w towarzystwie instrumentów i hipnotyzującego wokalu Lemoine przyprawiają o ciarki na skórze. Niemniej jednak trzeba przyznać, że od pierwszej minuty płyta trzyma w napięciu, które towarzyszy do samego jej końca. Odnoszę wrażenie, że koncepcja ta, choć w odbiorze słuchacza odnosi zamierzone rezultaty, to nie wysuwa żadnego utworu przed szereg. W przypadku wydanego w 2013 roku “The Golden Age” taką rolę pełniły “Iron” oraz “I Love You”. Tym razem spokojna kompozycja “Horizons Into Battlegrounds” zachwyciła mnie swoją prostotą i wydźwiękiem.

“S16” to zestaw utworów utrzymanych w klimacie industrialnym

Krążek ten przypadnie do gustu każdemu, kto lubi eksperymentalną muzykę. Próbą upodobań może być dla wielu otwierający “Goliath” lub drapieżny “Highway 27”. Niezależnie od stwierdzenia czy to dobry album, czy też poniżej oczekiwać warto docenić walory muzyczne. A tych ich jest w tym projekcie bardzo dużo. Począwszy od wokalu muzyka, przez urzekający udział chóru dziecięcego, a skończywszy na wykorzystanych instrumentach. Na “S16” usłyszymy przede wszystkim muzykę w pełnej okrasie. Zarówno fortepian, instrumenty smyczkowe jak i elementy perkusyjne odgrywają tu istotne role.

Jestem przekonany, że materiał ten śmiało mógłby zostać wykorzystany do produkcji filmowej. W przekonaniu utwierdzają mnie teledyski promujące płytę, które odzwierciedlają także talent reżyserski muzyka. “S16” to ciekawa propozycja kierowana przez francuskiego twórcę. Choć nie są to dźwięki skierowane do każdego, to warto dać im szansę i docenić pracę poświęconą produkcji tego krążka. Co prawda nie należy on do mojej czołówki, to mimo wszystko uważam, że warto poświęcić niemal 50 minut na jego wysłuchanie. Być może przełoży się to na odrobinę refleksji nad przyszłością świata, w którym obecnie żyjemy.

Ocena: 8/10

Zobacz też mój ostatni artykuł: http://www.altermusic.pl/james-morrison-the-awakening/


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *