Parafrazuję tekst piosenki “Przykro mi” zespołu The Dumplings, ponieważ jedyne co towarzyszy mi po krakowskim koncercie zespołu to smutek. Smutek, który spowodowany jest ogłoszoną przerwą w działalności duetu z Zabrza. I jak na osiem lat istnienia zespołu, to przerwę da się zrozumieć. Czas chwilę odpocząć od ciągłych tras koncertowych i tworzenia udanych płyt, by wrócić ze zdwojoną siłą.

Justyna Święs i Kuba Karaś pojawili się nieoczekiwanie na polskiej scenie muzycznej w 2014 roku, wydając debiutancki album “No Bad Days”. I podobnie, jak nieoczekiwany był ich sukces komercyjny, tak samo można powiedzieć na temat decyzji o wspólnej przerwie. Nominacje do Fryderyków, występy na największych festiwalach w Polsce, a także koncerty w Japonii, to pokaźny dorobek, jak na tak młodych muzyków.

Świetne widowisko z licznymi niespodziankami

Udając się na koncert do Klubu Studio, zupełnie nie miałem pojęcia czym The Dumplings zaskoczą swoich fanów. To czego doświadczyłem, zupełnie przerosło moje oczekiwania. Dwie godziny wspaniałego widowiska wypełnionego przekrojem muzycznej działalności duetu. Co więcej, na krakowską publiczność czekały ciekawe niespodzianki. Nowa aranżacja “Technicolor Yawn”, akustyczne wersje “Nie słucham” i “Nie gotujemy”, gościnny występ z Piotrem Ziołą oraz covery Kate Bush, Breckout i Radiohead. Trzeba przyznać, że jak na jeden koncert, to duża dawka atrakcji.

Największe wrażenie zrobiły na mnie utwory “Dla nas” nagrany we współpracy z fundacją Rak’n’Roll, “Przykro mi” oraz “Raj”. Oczywiście jest to tylko subiektywna opinia i z pewnością krzywdzące byłoby powiedzenie, że te konkretne utwory były najlepsze. Widowisko było starannie przygotowane i uważam, że żaden sympatyk zespołu nie mógł tego dnia czuć się pokrzywdzony. Dodatkowo oprawa koncertu nadawała niepowtarzalnego uroku całości.

Kraków niczym drugi dom

Nie tylko publiczność bawiła się dobrze. Sami muzycy wielokrotnie powtarzali, że lubią odwiedzać Kraków, bo czują się tu jak w domu. Nic dziwnego, skoro Justyna i Kuba zostali tak dobrze przyjęci i nagrodzeni długimi owacjami po zakończonym koncercie.

Wydaje mi się, że to dobry moment na ogłoszenie przerwy w działalności. Jeśli to ma się przyczynić do rozwoju twórczości i motywacji do kolejnych wyzwań, to popieram tę decyzję. Tym bardziej że The Dumplings niczym najlepsi sportowcy, zawieszają karierę w najlepszym momencie swojej kariery.

Polecam każdemu, kto jeszcze nie miał okazji lub chce jeszcze raz usłyszeć pożegnalny koncert elektronicznego duetu. Wystąpienia z okazji trasy “Przykro mi” to bardzo dobre widowiska i z pewnością zostaną zapamiętane przez każdego uczestnika na długo. The Dumplings pozostawili po sobie świetne wrażenie, co tylko będzie podsycało tęsknotę za nimi.

Więcej informacji na temat pozostałych koncertów trasy “Przykro mi” znajdziecie m.in. na profilu facebookowym zespołu. LINK


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *