Długie przebywanie w domach powoduje, że coraz bardziej zaczyna nam doskwierać przygnębienie. Dlatego postanowiłem tym razem przypomnieć o płycie, z którą kojarzą mi się wakacje. I choć minęło już 9 lat od jej premiery, to wciąż chętnie po nią sięgam. Zapraszam Was wszystkich do zapoznania się z albumem “The English Riviera” zespołu Metronomy.

“The English Riviera” to zupełne zerwanie z dotychczasowym stylem

Metronomy lubi zaskakiwać swoją muzyką, czego dowodem jest, chociażby omawiany materiał pochodzący z “The English Riviera”. Jeśli słuchacie tej płyty i nie słyszycie na niej nic zaskakującego, to polecam Wam zapoznanie się z krążkiem “Pip Paine (Pay the £5000 You Owe)”. Dopiero wtedy zauważycie, z jak dalekiej muzycznej podróży wrócił zespół. Metronomy niespełna dekadę temu postawiło na dużo spokojne brzmienia okraszone elektroniką. Moim zdaniem na plus wyszło także zerwanie z psychodelią, która pojawiała się na poprzednich albumach. Zamiast tego otrzymujemy więcej partii wokalnych i rytmicznych kawałków.

Utwory na tej płycie mimo upływu lat można uznać za kultowe

“The English Riviera” to przede wszystkim 45 minut pełnej palety emocji. Płyta ta potrafi wbić w fotel świetnymi utworami, jak “Everything Goes My Way”, “The Look”, “The Bay” oraz “Corinne”. Potrafi też momentami znużyć za sprawą “Some Written” i “Love Underlined”. Mimo wszystko całość się w pewien sposób broni. Wydawnictwo to ma swoje wzloty i upadki, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, aby co jakiś czas do niego wracać. Szczerze mówiąc, gdyby wspomniane single, które uważam za najlepsze, zostały wydane w formie EP-ki, to byłby to genialny album.

To, co też działa na korzyść Metronomy, to uzupełniające się wokale Josepha Mounta oraz perkusistki Anny Prior. Ten falset w połączeniu z kobiecym tworzą doskonale zgrany zestaw. Ponadto na uwagę zasługują również instrumenty wykorzystane przy tej płycie. Zabawa elektroniką na tej płycie nie przysłania w żadnym stopniu brzmienia gitar, perkusji czy chociażby saksofonu. Zespół bawi się dźwiękami co słychać niemal w każdym utworze. Trudno też źle się bawić, będąc odbiorcą tego albumu.

Przyznam szczerze, że Metronomy jest na mojej liście koncertowych życzeń. Chciałbym usłyszeć, jak ta angielska grupa prezentuje się na żywo, szczególnie w utworach z tej płyty, które uważam za ulubione. Polecam ją każdemu miłośnikowi lekkich wakacyjnych brzmień. Być może utwory te umilą Wam dni podczas trwającej kwarantanny.

Ocena: 7/10

Zobacz też mój ostatni artykuł: http://www.altermusic.pl/sia-furler/


4 Komentarze

Ola · 26 kwietnia, 2020 o 9:35 pm

Muzyka mi się podoba i kojarzy mi się odrobinę z Talking Heads, którego ostatnio często słucham. Pozdrawiam, fanatyczka muzyki nie tylko alternatywnej 😃

Maksimilion · 26 kwietnia, 2020 o 10:00 pm

Mnie siedzenie w domu tak już doskwiera, że zaczęłam się uczyć rysować 🙂 Bardzo dobra muzyka, choć przyznam szczerze w ogóle nie kojarzyłam tego zespołu 🙂 Pozdrawiam

Zuza · 7 maja, 2020 o 11:08 am

Nie jestem wielką fanką Metronomy, ale lubię ten luz bijący z ich piosenek.
A na tej płycie jest moja ulubiona piosenka tego zespołu – The Bay 🙂

http://www.the-rockferry.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *