Low Island to grupa, której debiutancki krążek “If You Could Have It All Again” właśnie ujrzał światło dzienne. Płyta Brytyjczyków przypadła mi na tyle do gustu, że postanowiłem dowiedzieć się nieco więcej na temat jej realizacji. Wszelkich odpowiedzi udzielił mi wokalista zespołu – Carlos Posada. Carlos uchylił także rąbka tajemnicy na temat dalszych planów zespołu.

“If You Could Have It All Again” to Wasz pierwszy pełnowymiarowy album. Czy czujecie stres przed jego premierą i odbiorem wśród słuchaczy?

Czujemy teraz tak wiele rzeczy; stres, nerwy, ale przede wszystkim podekscytowanie! Jesteśmy całkowicie samodzielni – zarządzamy sami sobą, a płyta ukazuje się w naszej wytwórni. Oznacza to między innymi współpracę ze wszystkimi producentami winyli, upewnianie się, że wszystkie przesyłki są gotowe i wyjdą na czas. Dodatkowo odbywamy próby do live-streamów, które będziemy realizować w ciągu najbliższych kilku tygodni i sprawdzamy czy wszyscy członkowie naszej ekipy mają wszystko, czego potrzebują, aby dotrzeć z albumem do właściwych ludzi. To było dla nas wymagające, niesamowicie czasochłonne, ale przede wszystkim zabawne. Tak wiele pracy włożyliśmy w ten album, od pisania, przez produkcję, aż po promocję. Byliśmy zaangażowani w każdy pojedynczy aspekt. Jesteśmy z niego bardzo dumni i nie możemy się doczekać, aż w końcu zostanie wydany.

Wybraliście nietypowy okres na stworzenie albumu. Jak bardzo pandemia pokrzyżowała Wam plany? Czy lockdown wpłynął na ostateczne brzmienie utworów?

Pandemia sprawiła, że tradycyjne sposoby promocji płyty – granie na żywo, nagrywanie sesji dla radia, udzielanie wywiadów osobiście – nie są możliwe. Oznaczało to, że musieliśmy znaleźć inne sposoby promowania muzyki. I musieliśmy to robić podczas lockdownu i w separacji. W czasie przygotowań do wydania albumu, kiedy restrykcje były w różnych momentach łagodzone, stworzyliśmy własną przestrzeń i nagraliśmy tak wiele klipów na żywo, jak to tylko było możliwe. Wszystko po to, aby album nadal mógł być doświadczany na żywo, bez możliwości zobaczenia nas na koncercie. Przygotowaliśmy tak wiele materiałów zza kulis, jak to tylko możliwe, abyście mogli zobaczyć, jak płyta była pisana, nagrywana i składana w całość. Współpracowaliśmy także z animatorami, którzy mogli tworzyć teledyski bez potrzeby angażowania prawdziwych ludzi!

Oczywiście, nie jest to idealne środowisko do promowania albumu, ale jedyną opcją było znalezienie nowych i kreatywnych sposobów na rozpowszechnienie muzyki, albo nie wydawanie jej wcale. W dzisiejszych czasach jest tak wiele rzeczy, które możesz zrobić na własną rękę, i to przy niewielkim budżecie. Musisz tylko być gotowy do włożenia w to pracy.

low island
Podjęliście odważną decyzję o założeniu własnej wytwórni i wydaniu albumu pod własnym szyldem. Czy zamierzacie wspierać artystów poprzez Emotional Interference, czy też wytwórnia będzie służyć tylko projektom Low Island?

Pewnego dnia na pewno chcielibyśmy wydawać muzykę innych artystów, ale w tej chwili nie mamy na to czasu ani pieniędzy. Jedną z najważniejszych rzeczy, jaką nauczyliśmy się podczas tej kampanii płytowej jest to, że istnieje tak wiele rzeczy, które można zrobić samemu. Często artyści są przekonani, że bez szerszej infrastruktury przemysłu muzycznego (menadżer, wytwórnia) nie mają szans i że bez mnóstwa pieniędzy nigdzie nie zajdą. To nie jest prawdą. Wypromowaliśmy płytę przy bardzo ograniczonym budżecie i bez żadnego z typowych środków wsparcia w postaci kontraktu płytowego, wydawniczego czy menadżerskiego.

Nie jesteśmy w żadnym wypadku jakimś szalejącym pasmem sukcesów, ale mamy nadzieję, że pokazaliśmy, że nie zawsze trzeba podążać za ustalonymi sposobami działania, aby nasza muzyka została usłyszana. Dlatego w pewnym sensie przesłanie Emotional Interference odnosi się do zachęcania artystów, aby wzięli sprawy w swoje ręce. Szczególnie kiedy zaczynają, zamiast podpisywać kontrakty płytowe, które mogą nie przynieść korzyści w dłuższej perspektywie.

Proces nagrywania miał miejsce we Francji. Czy mógłbyś zdradzić więcej szczegółów na ten temat?

Nie było nas stać na porządne studio muzyczne, w którym moglibyśmy skończyć album, więc znaleźliśmy niesamowitą przestrzeń w wiejskiej Francji, gdzie mogliśmy stworzyć prowizoryczne studio, w którym pracowaliśmy nad płytą bez stresu związanego z ograniczeniami czasowymi, które wiążą się ze studiem. Album był nagrywany przez ostatnie 4 lata w różnych prowizorycznych studiach w Wielkiej Brytanii, a także częściowo w studiu TEED’a w LA, ale został ukończony w ciągu dwóch tygodni we wspomnianym domu we Francji, tuż przed tym jak świat ogarnęła pandemia. Pracowaliśmy po nocach i całkowicie na naszych własnych warunkach. Mieliśmy dziwne wrażenie, że świat się rozpada, podczas gdy my po cichu zajęliśmy się kończeniem albumu.

Muszę przyznać, że po kilkukrotnym przesłuchaniu Waszej płyty i przeczytaniu tekstów nasunęła mi się myśl, że jest to materiał nostalgiczny, ale jednocześnie pełen refleksji na temat relacji międzyludzkich i współczesnego świata. Czy dobrze zrozumiałam Wasz przekaz?

Tak, chodzi o poczucie niepewności, które może się wiązać z rozmyślaniem nad przeszłością, z pytaniem, czy podjąłeś w życiu właściwe decyzje, czy może gdzieś po drodze źle skręciłeś i już na zawsze będziesz odczuwał tego skutki? Jest to również refleksja nad tym, jak miłość może albo odkupić tę niepewność, albo jeszcze bardziej ją pogłębić. Myślę, że wszyscy miewamy momenty, w których zadajemy sobie pytanie, które David Byrne wypowiada w “Once In a Lifetime” – “Jak się tu znalazłem?” Myślę, że życie jest zbyt skomplikowane, aby istniały na nie prawdziwe odpowiedzi, ale czasami nie możemy się powstrzymać od zadania sobie tego pytania.

Co bardziej charakteryzuje Low Island? Energia, którą można usłyszeć w “In Person”, czy może melancholia z “I Do It For You”?

To jest coś nad czym zastanawiamy się cały czas! I nie unikając pytania, myślę, że odpowiedź brzmi: jedno i drugie.

low island
Pozostając w temacie “Don’t Let The Light In”, chciałbym zapytać, jak to się stało, że utwór znalazł się na ścieżce dźwiękowej do gry Fifa 21? Nie jest to Wasza pierwsza przygoda z wirtualną piłką nożną. Rok wcześniej gracze mogli usłyszeć Was w Pro Evolution Soccer 2020.

Bardzo chciałbym móc podzielić się tutaj jakąś ciekawą historią, ale obawiam się, że jest ona dość nudna! Współpracujemy z naprawdę przemiłymi ludźmi z AWAL, którzy zajmują się dystrybucją naszej muzyki. Przedstawili nas zespołowi EA Sports, a EA Sports się zgodziło! Czujemy się niewiarygodnie szczęśliwi, że chcieli wykorzystać ten utwór, a to stworzyło wiele nowych możliwości dla zespołu.

Czy obecność wśród takich artystów jak Dua Lipa, Tame Impala czy Glass Animals robi na Was wrażenie?

Absolutnie! Jako mały zespół DIY czujemy się bardzo zaszczyceni, że możemy być na soundtracku z tyloma innymi artystami, których podziwiamy.

“If You Could Have It All Again” to album dopieszczony nie tylko pod względem muzycznym, tekstowym, ale również wizualnym. W jednym z teledysków wykorzystaliście sztuczną inteligencję i techniki animacji 3D. Skąd wziął się pomysł na takie rozwiązanie?

Cała zasługa leży po stronie niesamowitej reżyserki Danae Gossett, która pracowała przy teledyskach dla Mitski, a także Kelsey Lu. Jest bardzo utalentowana i czujemy się szczęśliwi, że mogliśmy pracować z nią i jej zespołem. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zobaczyć jej innych teledysków, musicie to nadrobić!

Czy możesz zdradzić dalsze kroki Low Island po premierze albumu?

Tak! Pojawią się remiksy i alternatywne wersje albumu, mamy też nadzieję, że po jesieni uda nam się wyruszyć w trasę koncertową. Jesteśmy zdesperowani, żeby przyjechać do Polski! Mamy nadzieję, że wkrótce będzie to możliwe. Osobiście nie mogę się też doczekać, by znów zacząć pracować nad nową muzyką.

fot. materiały prasowe Low Island

recenzja albumu: http://www.altermusic.pl/low-island-if-you-could-have-it-all-again/

strona internetowa zespołu: https://lowislandmusic.com/


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.