Po dłuższej nieobecności wracam z recenzją albumu, który w ostatnich dniach skradł moje serce. Tym razem postanowiłem przyjrzeć się uważniej belgijskiej wokalistce Noémie Wolfs, znanej także z projektu Hooverphonic. Okazją do tego stał się jej drugi solowy projekt o tytule “Lonely Boy’s Paradise” wydany w ubiegłym roku. Oto argumenty, które przemawiają za tym, aby zapoznać się ze wspomnianą płytą.

Zanim przejdę do samej płyty, chciałbym przybliżyć nieco bardziej postać jej autorki. Noémie Wolfs swoją solową karierę rozpoczęła 4 lata temu swoim debiutem pt. “Hunt You”. Po wieloletniej przygodzie z zespołem Hooverphonic, którego była liderką, postanowiła odszukać siebie nieco innym wydaniu. Po ciepłym przyjęciu jej nowej odsłony w postaci “Hunt You” Wolfs powraca z nowym materiałem.

Noémie Wolfs łamie wszelkie stereotypy na temat muzyki pop

Lonely Boy’s Paradise to popowa płyta, która łamie wszelkie negatywne skojarzenia, które od wielu lat krążą nad tym gatunkiem. Po kilku jej przesłuchaniach mogę stwierdzić, że zdecydowanie mocną stroną jest warstwa muzyczna. Szczególnie że mamy do czynienia z utworami, które bardzo łatwo wpadają w ucho.

Album zaczyna się niepozornie, od piosenki “Notorious”, której towarzyszy subtelny wokal piosenkarki wraz z charakterystycznym pogwizdywaniem umieszczonym w podkładzie. Tuż po niej mamy do czynienia z nieco żywszym “On the Run” z chwytliwym refrenem. Następnie pojawia się “Drive”, który przenosi mnie oczami wyobraźni do przydrożnego baru na odludziu, gdzie oprócz podawanego jedzenia towarzyszy mi papierosowy dym. Tego typu porównań nasuwa mi się wiele. Refren w “Love Song” to idealnie skrojony materiał na serialową czołówkę.

“Lonely Boy’s Paradise” to płyta, na której każdy utwór brzmi intrygująco

Jednak poddając ocenie każdy utwór, jestem w stanie znaleźć coś charakterystycznego. Dodatkowo sam wokal Noémie Wolfs, choć wydaje się jednolity, to ma w sobie coś, co przyciąga uwagę. Odważyłbym się nawet o porównanie, że w piosence tytułowej “Lonely Boy’s Paradise” sporo w nim podobieństwa do Lany del Rey. Biorąc pod uwagę warstwę instrumentalną, słychać na tej płycie prawdziwy miszmasz instrumentów, które wzajemnie się uzupełniają. Przykładem jest “Wake me up”, na którym słychać doskonale jak duży wkład w pozytywny odbiór tego krążka mają melodie.

To jedna z nielicznych płyt, która zachęca do uważnego wysłuchania każdej sekundy. Nie znajdziemy w niej efekciarstwa, ale przyjemny dla ucha zbiór utworów z osobistymi tekstami. Ośmielę się stwierdzić, że “Lonely Boy’s Paradise” to jedna z lepszych płyt, którą miałem okazję opisywać na tym blogu. Z pewnością jeszcze niejednokrotnie będę do niej powracał.

Ocena: 9/10

Zachęcam do przeczytania wywiadu z piosenkarką na stronie: http://www.altermusic.pl/noemie-wolfs-wywiad/

Zobacz też mój ostatni artykuł: http://www.altermusic.pl/woodkid-s16/


1 komentarz

Szafira · 13 lutego, 2021 o 12:12 pm

Po pierwszym odsłuchu mam podobne odczucie: niebanalne utwory; niby pop, ale nie do końca. Z pewnością jeszcze do niego wrócę.
Pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *