Nie miałem dotychczas okazji, aby wybrać się w podróż do Helsinek. Wszystko to zmieniło się za sprawą Darii Zawiałow i jej drugiej płyty zatytuowanej, identycznie jak to fińskie miasto. Od momentu pierwszego przesłuchania byłem tam już kilkanaście razy i muszę przyznać, że jest to jedno z moich ulubionych miejsc muzycznych wycieczek.

Na przekór przesądom o drugiej płycie

Darię Zawiałow pierwszy raz usłyszałem podczas telewizyjnej transmisji „Debiutów” na 53 edycji KFPP w Opolu, w 2016 roku. Tam właśnie dzięki piosence „Malinowy Chruśniak” otrzymała Nagrodę im. Anny Jantar oraz Nagrodę Polskiego Radia. Po takich sukcesach mogłoby się wydawać, że nastąpi syndrom słabszej drugiej płyty. Nie w przypadku tej wokalistki. „Helsinki” plasują się muzycznie w moim odczuciu znacznie wyżej od debiutanckiego albumu „A kysz!”

Krążek składa się z szesnastu utworów (15 napisanych w języku polskim i z jednego w języku angielskim). Otwiera go “Płynne Szczęście”, czyli spokojna ballada ze spokojnym brzmieniem gitar i perkusji. Oniryczny nastrój nie trwa zbyt długo, ponieważ zaraz po tym otrzymujemy dwa utwory – “Helsinki” i “Punk Fu”, które mają spory potencjał na bycie radiowymi przebojami. Zresztą nie tylko one, bo “Szarówka”, czy “Hej Hej!” wcale nie ustępują im tego miana.

Album o wielu odcieniach

Mogłoby się wydawać, że to płyta skoczna pełna wesołych piosenek. Nic bardziej mylnego! Nie bez powodu pojawia się w nazwie nawiązanie do chłodnych Helsinek. Czuć tu sporo zimowych odcieni za sprawą spokojniejszych piosenek. Dodatkowo piosenkarka buduje z każdym utworem swego rodzaju tajemnicze napięcie, które zachęca do zapoznania się z całym materiałem od deski do deski.

Początkowo uważałem drugą część tej płyty za nieco słabszą, jednak muszę przyznać, że bardzo się myliłem. Z każdym przesłuchaniem niedocenione utwory zyskują sporo w mojej opinii. Co więcej, teksty każdego z nich nie są o byle czym, dzięki czemu każdy z nas może znaleźć coś dla siebie do interpretacji.

Uważam, że “Helsinki” to bardzo dobry polski album, który potwierdza, że mamy w Polsce dobrych muzyków. Materiał ten brzmi świetnie zarówno w fizycznej wersji, jak i na koncercie. Z wielkim zainteresowaniem czekam na kolejną płytę. Tym bardziej że poprzeczka postawiona przez samą Darię Zawiałow jest na wysokim poziomie. Tymczasem zachęcam każdego do godzinnej podróży po Helsinkach.

Ocena: 8/10


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *