Zanim 2022 rok odejdzie w zapomnienie, chciałbym podzielić się odkryciem, które towarzyszyło mi przez większą jego część. Mowa tu o niemieckim indie popowym duecie HAERTS, w którego skład wchodzą Nini Fabi oraz Ben Gebert. Zespół ten zwrócił moją uwagę za sprawą albumu “Dream Nation”. To płyta niezwykle intrygująca, która przywołuje wiele skojarzeń i czerpie inspiracje ze znanych motywów w popkulturze.

“Dream Nation” wyróżnia się doskonałym zgraniem wokalu z towarzyszącymi mu instrumentami

HAERTS już od pierwszego utworu, „Night Calls” zaprasza do swojego tajemniczego świata, który znany mi był dotychczas, chociażby z płyt Fleetwood Mac. Towarzyszy mu nastrój, w którym historie przekazywane są przez subtelny wokal i świetnie uzupełniają się z instrumentami. Opisywany utwór to przede wszystkim doskonała praca perkusji, która oddaje znaczenie słów “I will run for you” zawartych pod koniec każdej zwrotki.

Inspiracje z przeszłości przeniesione do współczesnych realiów

Po tak ciekawym otwarciu zespół serwuje swoim słuchaczom prawdziwy popis swoich możliwości. Zarówno “It’s Too Late”, “Shivering” jak i “Strange Love” mają w sobie cechy, które wyróżniają je na tle całej płyty. Pierwszy kawałek to prawdziwa definicja dream popu. Idealnie sprawdzi się podczas wieczornych podróży samochodem. “Shivering” to z kolei najlepszy moim zdaniem utwór, który dzięki syntezatorom oddaje wspomnienia funkowych lat 70. Głos Nini Fabi hipnotyzuje na tyle skutecznie, że piosenka ta znalazła się w czołówce mojego tegorocznego podsumowania Spotify Wrapped. W przypadku “Strange Love” słyszę sporo podobieństw do twórczości Julii Stone. Swoją drogą połączenie wokali obu artystek mogłoby być czymś niezwykle ciekawym i wartym przesłuchania. Sam utwór to ballada o miłości, która w żadnym stopniu nie wpisuje się w ramy standardowego uczucia.

Niech żyją syntezatory!

Mocne otwarcie przerywa “Drift Away”, czyli piosenka, która jest najsłabszym punktem znajdującym się na “Dream Nation”. O ile w poprzednich akapitach doceniałem wokal Nini, o tyle tym razem refren przypominający zawodzenie jest dla mnie nie do przejścia. Na szczęście “Why Only You” oraz “Days Go By” rekompensują wszystko z nawiązką. To piosenki, które swoim brzmieniem przypominają o najlepszych patentach muzyki tanecznej sprzed kilkudziesięciu lat. Dobór instrumentów i zestawienie ich z syntezatorami to prawdziwy majstersztyk.

Ostatni etap “Dream Nation” stanowią trzy spokojne kompozycje. “Comeback”, “For the Sky” i “No Shame”. Spośród wymienionych piosenek wartą odnotowania jest “For the Sky” w kooperacji z Edem Drostem znany z grupy Grizzly Bear. To jedyny gościnny występ, jaki można znaleźć na omawianym krążku. Utwór wyróżnia się dobrze dopasowanymi wokalami, które wpasowują się w klimat panujący na płycie. Mimo to daleko mu do mocnych filarów tej płyty, o których wcześniej wspominałem.

“Dream Nation” mimo niedoskonałości pozostawia dobre wrażenie

Czwarty album HAERTS ma swoje wzloty, jak i upadki. Tych pierwszych w ogólnym bilansie jest na szczęście znacznie więcej. Przyznam się, że mam ogromny sentyment do tej płyty, a to ze względu na jakość znajdującego się na niej materiału. “Dream Nation” z pewnością nie jest kalką znanych rozwiązań, a jedynie miksem wielu inspiracji. Niespełna 40-minutowy materiał upływa niezwykle szybko i zachęca do ponownego odtworzenia. To z pewnością jedno z odkryć 2022 roku, do których chętnie będę w przyszłości wracał.

Ocena: 8/10


1 komentarz

Hesus · 29 stycznia, 2023 o 11:10 pm

Podobnie jak Ty czuje w tym mocno vibe od Fleetwood Mac 🙂

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *