Kontynuując opowieści o polskich płytach, postanowiłem zatrzymać się na najnowszym projekcie Bovskiej. “Sorrento” to czwarty album studyjny w karierze wokalistki. Trzeba przyznać, że regularność wydawania jest w przypadku artystki imponująca, biorąc pod uwagę, że wszystkie płyty ujrzały światło dzienne w ciągu ostatnich pięciu lat.

“Sorrento” to kolejna odsłona bezpośrednich przemyśleń Bovskiej

Gdybym miał scharakteryzować Bovską, to porównałbym jej twórczość do Doroty Masłowskiej. Obie kobiety w moim odczuciu są bardzo bezpośrednie w swoich tekstach, trafnie opisują wydarzenia, które dzieją się wokół nich. I choć analiza piosenkarki i pisarki może nie być do końca obiektywna, ze względu na odmienne profesje, to widzę między nimi dużo podobieństw. W przypadku omawianego “Sorrento” da się odczuć, że Bovska, podobnie jak Masłowska w projekcie Mister D. nie ma zamiaru czegokolwiek owijać w bawełnę. Szczególnie dostrzegam to w piosence “Włącz, wyłącz”, której tekst pozbawiony jest zbędnych metafor. Piosenkarka momentami wyprowadza liryczne ciosy podobne do tych, które padają podczas emocjonujących walk bokserskich.

Jednak recenzja ta nie ma na celu szukania podobieństw i inspiracji, a jedynie ocenę nowych poczynań Magdy Grabowskiej – Wacławek (Bovska). “Sorrento”. Z każdym nowym wydawnictwem artystki można dostrzec progres, w przekazywaniu emocji i kreowaniu własnego stylu. I styl ten nieustannie ulega rozwojowi, gdy spojrzy się wstecz na poprzednie albumy. “Sorrento” to typowa płyta na wakacje. Lekka i przyjemna dla ucha, ale z warstwą tekstową bardziej ambitną niż w przypadku typowych wakacyjnych hitów. Słoneczną pogodę słychać, chociażby w tytułowym utworze, gdzie przeplata się język polski z włoskimi zwrotami.

Album ten jest szeroką paletą emocji

Nie brakuje charakterystycznych dla Bovskiej momentów z nieco ostrzejszym elektronicznym brzmieniem. “Paulo C.” oraz “Pytania” mają w sobie tę zadziorność, która nadaje płycie kontrast. Z jednej strony słychać na tej płycie delikatne “Między nami”, eteryczne “Będę przy Tobie”, by za chwile zmienić zupełnie nastrój tanecznym numerem “Wujek G.”. Wydaje mi się, że trochę za duży bałagan z tego powstał. W porównaniu z poprzednią płytą “Kęsy”, po której oczekiwałem wiele “Sorrento wypada po prostu przyzwoicie.

Wśród mankamentów, które dostrzegam po kilkukrotnym zapoznaniem się z tym albumem, jest gościnny występ z raperem Vienio w piosence “Guziki”. I choć utwór sam w sobie nie jest zły, to jego obecność na “Sorrento” jest dla mnie tak niezrozumiała. Przypomina mi to współpracę Moniki Brodki z Liroyem w piosence “Cosmo”, która znalazła się na albumie “Moje piosenki”. W mojej opinii “Guziki” oraz “Cosmo” są podobnie zaskakującym ruchem ze strony wokalistek. Ponadto wydaje mi się, że momentami album ten jest delikatnie mówiąc przekombinowany, przez co efekt powstał zupełnie odmienny, niż się spodziewałem przed premierą.

Nie chcę też zostać źle zrozumiany. Uważam, że “Sorrento” jest dobrą płytą i takich projektów w naszym kraju zdecydowanie potrzeba więcej. Zabawa muzyką i słowem, jaka towarzyszy Bovskiej jest godna naśladowania przez większość polskiej sceny muzycznej. To bardzo ciekawy odłam muzyki alternatywnej, okraszonej elementami elektroniki i melorecytacji. Niemniej jednak poprzeczka zawieszona przez Grabowską – Wacławek została zawieszona bardzo wysoko po płycie “Kęsy”, przez co moje oczekiwania również wzrosły. Trzymam kciuki za dalsze kroki muzyczne Bovskiej i z niecierpliwością czekam na kolejne projekty.

Ocena: 7/10

Zobacz też mój ostatni artykuł: http://www.altermusic.pl/marcelina-gonic-burze/


1 Komentarz

lepszeŻycie · 10 czerwca, 2020 o 2:12 pm

Bardzo fajnie napisany artykuł. Pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *