Minął dokładnie rok od momentu, kiedy postanowiłem opisywać na tym blogu swoje odczucia na temat muzyki. Chciałbym zamknąć ten wyjątkowy okres odpowiednią klamrą i równie dobrze wejść w kolejny. Dlatego zdecydowałem się tym razem nawiązać do mojej pierwszej recenzji na tej stronie, prezentując ponownie uzdolnionego artystę. Tym razem przyjrzymy się najnowszej EP-ce Jamesa Blake’a, który wraca z nowym materiałem. Panie i Panowie poznajcie mini album “Before“.

Artysta pełen wrażliwości i nieszablonowych rozwiązań

O tym, że dużą sympatią darzę poprzednie dokonania Brytyjczyka można przeczytać w poprzedniej recenzji. Niezmiennie od 7 lat uważam, że jest on niezwykle kreatywną postacią, której pomysły budzą całą gamę emocji. Potrafi być liryczny i wzruszający, by za chwile zaprezentować coś dziwnego, ale też jednocześnie intrygującego. Tym razem Blake postanowił swoim krótkodystansowym krążkiem nawiązać do swoich klubowych korzeni.

Before” to EP-ka, która w ciągu niespełna 17 minut przedstawia namiastkę wszystkich dotychczasowych płyt Jamesa. Już od pierwszego utworu “I Keep Calling” dostrzegam wiele elementów wspólnych z “Retrograde” oraz “The Colour In Anything”. Połączenie komputerowej modulacji głosu wraz nietuzinkowym wokalem i elektroniką robią genialne wrażenie. Kolejnym kawałkiem na tej skromnej płycie jest tytułowe “Before”. Posiada on na tyle charakterystyczny refren, który nie opuszcza mnie od pierwszego przesłuchania. Jednak nie tyle tekst, co warstwa muzyczna robi w tym utworze największą robotę.

“Do You Ever” stanowi dla mnie najsłabszy moment tej płyty. W przypadku całego krążka Blake zastosował rozwiązania, które w pełni oddają jego naturę DJ-a. Niemniej jednak wspomniany utwór odstaje swoją jakością od reszty. Według mnie to taki typ utworu, który sprawdzi się lepiej podczas klubowego setu niż w przypadku fizycznego nośnika. Choć nie skreślam go wcale, to jestem w stanie wymienić lepsze kawałki Brytyjczyka włącznie z tą płytą. Ostatnim przystankiem na “Before” jest “Summer of Now”. To spokojna ballada, w której wręcz wylewa się zewsząd drżący głos z efektem autotune.

“Before” zdaje się obrazować kierunek w jakim podąża James Blake

“Before” to płyta, która z jednej strony flirtuje z przeszłością, nawiązując do znanych nam schematów z poszczególnych etapów kariery Jamesa Blake’a. Z drugiej jest prawdopodobnie zwiastunem kierunku, który obierze na swoim kolejnym albumie studyjnym. Mając na uwadze te cztery piosenki, otrzymujemy przyzwoity materiał, który jakościowo nie jest zły, ale też nie powala na kolana. Po “Assume Form” pokładam zdecydowanie większe oczekiwania w stosunku do przyszłego pełnego albumu muzyka. Natomiast “Before” traktuję jako przyzwoity stempel w jego dyskografii. Czekam na kolejne projekty z niecierpiwością!

Ocena: 7/10

Zobacz też mój ostatni artykuł: http://www.altermusic.pl/before/


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *