Rok 2021 pod względem muzycznym należał u mnie głównie do Arlo Parks. Ta młoda Brytyjka zawróciła mi w głowie swoją debiutancką płytą „Collapsed in Sunbeams”. Gdy tylko pojawiła się informacja o koncercie Arlo w Polsce postanowiłem od razu zakupić na niego bilety. I tak oto jestem świeżo po występie artystki w warszawskim Klubie Niebo

Arlo Parks swoim debiutem wzbudziła duże oczekiwania

Przyznam szczerze, że moje oczekiwania były na bardzo wysokim poziomie. Po zapoznaniu się z nagraniami z BRIT Awards oraz z The Tonight Show Starring Jimmy Fallon liczyłem na podobny zestaw emocji w Warszawie. I oczekiwania pokryły się z rzeczywistością. Arlo Parks na żywo brzmi równie delikatnie i kojąco, co na płycie. Mimo młodego wieku i początku kariery trudno było zauważyć jakiekolwiek objawy tremy lub zagubienia.

arlo parks warszawa

Współpraca z zespołem widoczna od pierwszych taktów

Wielkim atutem była współpraca pomiędzy wokalistką a jej zespołem. Widać między nimi dobrą więź, która przekłada się na finalny odbiór muzyki. Ponadto klawisze, gitary, perkusja, oraz trąbka równie dobrze prezentowały się na żywo, co w wersji studyjnej. Szczególnie odczuwałem to w utworach „Hurt”, „Portra 400” i „Too Good”. Podczas występu zatarła się granica pomiędzy frontmanką a resztą grupy. Wszyscy razem stworzyli wspaniałe widowisko, które zapamiętam na długo. Arlo z zespołem są jak puzzle, które tylko wspólnie mogą tworzyć piękny obraz.

Arlo swoim talentem w pełni kupiła polską publiczność. A ta trzeba przyznać, że była ona zróżnicowana pod względem wieku. Na koncercie można było spotkać zarówno nastolatków, jak i osoby dużo starsze. Nie spodziewałem się, że Arlo Parks potrafi łączyć w naszym kraju tyle pokoleń. Niemniej jednak publiczność z pewnością nie mogła się czuć zawiedziona. Każdy utwór kończył się gromkimi brawami, które sprawiały piosenkarce niemałą przyjemność. Warto też odnotować liczne interakcje z widzami, jak chociażby wspólne śpiewanie refrenu „Caroline” czy krótkie zagadywanie między utworami. 

Trudno mi wybrać najlepszy moment niedzielnego koncertu, ponieważ całe wydarzenie było warte przybycia. Gdybym miał wybrać konkretne tytuły, które przykuły moją uwagę, to byłyby to „Hope” oraz „Black Dog”. Wydaje mi się, że to dopiero początek muzycznych sukcesów Arlo Parks i najlepsze dopiero przed nami. Zdecydowanie polecam wybrać się na jej kolejny koncert w Polsce, na który mam nadzieję, że nie trzeba będzie długo czekać.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *