Przyznam szczerze, że cieszę się jak dziecko za każdym razem, gdy natrafię na piosenkę lub płytę, która odpowiada moim gustom. W takich sytuacjach potrafię wielokrotnie zapętlać poszczególne utwory. Do grona takich twórców trafiła Arlo Parks wraz ze swoim debiutem “Collapsed In Sunbeams“. 20-latka swoim pierwszym pełnowymiarowym albumem pokazuje dojrzałość, której pozazdrościć może jej niejedna starsza koleżanka z branży. Ten tytuł pasuje idealnie do wiosennej aury, która z każdym dniem daje o sobie coraz bardziej znać.

“Collapsed In Sunbeams” to pewnego rodzaju ukłon w stronę minionych lat

Zanim rozpocznę moje przemyślenia na temat muzyki od Arlo Parks, chciałbym podziękować Zuzie z bloga https://the-rockferry.pl/, której recenzja zachęciła mnie do zapoznania się z twórczością Brytyjki. Dotychczas znany mi był jedynie utwór “Black Dog”, który pojawił się w jednej z playlist proponowanej mi przez Spotify. Album rozpoczyna krótki monolog Parks, po którym następuje seria nastrojowych i jednocześnie przyjemnych utworów. Zarówno “Hurt”, “Too Good”, jak i “Hope” zwracają uwagę swoją lekkością, delikatnością oraz łagodnym wokalem wokalistki. Nie tylko w tych piosenkach, ale przede wszystkim na całej płycie mamy do czynienia z “pościelowym popem”, który budzi emocje bez konieczności silenia się na eksponowanie umiejętności wokalnych. Spośród wymienionych wcześniej piosenek najbardziej przypadła mi do gustu “Too Good”. Odnoszę wrażenie, że jest ona pewnego rodzaju stylistycznym ukłonem do popu i R&B znanych z przełomu lat 90. oraz 00.

To nie jedyne odnośniki retro, które można wychwycić na tej płycie. Słychać na niej sporo inspiracji soulem oraz jazzem w połączeniu ze współczesnym brzmieniem. Takie połączenia sprawiają, że czas spędzony na słuchaniu tej płyty, zdaje się upływać wolniej niż ma to miejsce w rzeczywistości. Warto również zwrócić uwagę na warstwę tekstową, która jest ważną częścią “Collapsed In Sunbeams”. Arlo Parks mimo swojego młodego wieku, nie boi podejmować się trudnych i ważnych społecznie tematów. W końcu problemy alkoholizmu i depresji mogą dotyczyć ludzi na całym świecie, niezależnie od wieku. W ten sposób jako odbiorcy możemy poznać ją bliżej w roli doświadczonej życiem optymistki. Jednocześnie zaczynamy ją odbierać także jako osobę z naszego kręgu znajomych, a nie piosenkarkę pochodzącą z wyższych sfer.

Arlo Parks swoją przygodę z muzyką zaczyna z wysokiego poziomu

Utwory takie jak “Black Dog” oraz “Portra 400” to przyjemne kawałki, które wyróżniają się prostą melodią i jednocześnie eksponują na pierwszym planie emocje przekazywane przez piosenkarkę. Momentami Arlo Parks przypomina mi Jorję Smith, która również posiada umiejętność hipnotyzowania słuchaczy swoim głosem. O ile w przypadku Jorji jej ostatnie single zdradzają nieco więcej informacji co do dalszego kierunku, którym zamierza podążać, o tyle w przypadku Arlo pojawiają się u mnie wątpliwości. Zastanawia mnie również to, czy oryginalność, którą można usłyszeć na tym krążku, przełoży się na kolejne etapy kariery. Pozostaje życzyć, aby tak się stało, ponieważ to, co zaprezentowała na “Collapsed In Sunbeams” napawa optymizmem. To płyta, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Brakuje “fajerwerków”, które wyniosłyby ją na wyżyny list przebojów, a mimo to potrafi wciągnąć odbiorcę od początku do końca. Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem, ponieważ naprawdę jest wart uwagi. Idealna rozrywka na wiosenne dni.

Ocena: 8/10

Zobacz też mój ostatni artykuł: http://www.altermusic.pl/of-monsters-and-men/


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *