Recenzja ta dotyczy czwartego albumu w dyskografii muzykalnego rodzeństwa. “Snow” to zbiór utworów wpisujących się w styl znany z poprzednich etapów kariery Australijczyków. Duet ten konsekwentnie stawia na sprawdzone dotychczas sposoby zainteresowania słuchacza. I choć wydaje się, że to płyta, którą już gdzieś kiedyś słyszeliśmy, to z każdym utworem budzi zachwyt. Szczególnie że sam styl zespołu na przestrzeni lat nie ulega ewolucji.

Płyta ta jest kontynuacją wszystkiego, co najlepsze w muzyce Angusa i Julii

Pierwszą styczność z Angusem i Julią Stone miałem około 10 lat temu za sprawą piosenki “Draw Your Sword”. Ten utwór pełen emocji sprawił, że zacząłem baczniej przyglądać się poczynaniom australijskiego rodzeństwa. Niestety często ich muzyka odbierana jest przez pryzmat kultowego singla “Big Jet Plane”, który jak do tej pory przysporzył temu duetowi największą popularność.

Recenzja ta dotyczy czwartego albumu w dyskografii muzykalnego rodzeństwa. “Snow” to zbiór utworów wpisujących się w styl znany z poprzednich etapów kariery Australijczyków. Duet ten konsekwentnie stawia na sprawdzone dotychczas sposoby zainteresowania słuchacza. I choć wydaje się, że to płyta, którą już gdzieś kiedyś słyszeliśmy, to z każdym utworem budzi zachwyt. Tym bardziej że sam styl zespołu na przestrzeni lat nie ulega ewolucji.

Warstwa muzyczna nie prezentuje się z poziomu słuchacza zbyt skomplikowanie. Otrzymujemy 12 przyjemnych dla ucha piosenek pełne gitar, klawiszy i towarzyszącej im perkusji. Moim numerem jeden na tej płycie jest utwór “Oakwood”, który bardzo łatwo wpada w ucho. Warto również zwrócić na “Chateau”, czy chociażby “Nothing Else”. Omawiany album bardzo przypomina mi momentami muzykę zespołu Passenger. To bardzo przyjemny folk oprawiony w zimową aurę.

“Snow” mimo dobrego wrażenia pozostawia po sobie niedosyt

Mankamentem tej płyty jest dysproporcja pomiędzy jej świetnym początkiem, a nieco słabszym końcem. Według mnie początkowe utwory stanowią jej solidny filar, natomiast wraz z upływem otrzymujemy jedynie tło. Niemniej jednak nie wpływa to niekorzystnie na cały projekt. Każdy z utworów, który występuje na “Snow” to kompozycje niezwykle przyjemne. Choć moim zdaniem ten album jest dla słuchacza niczym przystawka w restauracji. Niby smakuje bardzo dobrze, ale chciałoby się więcej.

Zdecydowanie warto posłuchać tej płyty na żywo

Na szczęście moje pragnienia zostały zaspokojone w 100%, podczas trasy koncertowej Angusa i Julii promującego “Snow“. W 2018 roku miałem okazję słuchać tego materiału w warszawskiej Stodole. Gorąco polecam występy na żywo tego duetu. Wzajemnie uzupełniające się wokale oraz równie przyjemne utwory z dotychczasowej dyskografii sprawiają, że obserwuję zespół z zaciekawieniem.

“Snow” to bardzo przyjemny materiał, który wzbudzi sympatię u każdej osoby szukającej czegoś spokojnego. Subtelność Julii i spokój w głosie Angusa sprawiają, że rodzeństwo tworzy spójny monolit. Z prezentowanego materiału bije dużo ciepła połączonego z zimowym nastrojem, które stanowią motyw tego projektu. Mimo przewrotności tytułu płyty gorąco zachęcam do zapoznania się z nią.

Ocena: 8/10

Zobacz też mój ostatni artykuł: http://www.altermusic.pl/the-inevitable-end/


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *